Having Time - drogie zegarki dla każdego

Encyklopedia >> Historia zegarmistrzostwa

Co to jest chronograf?

Krótka historia przedstawiająca dzieje jednej z najtrudniejszych do opracowania komplikacji.

Pamięć długodystansowa
Mężczyźni kochają zabawki, nie tylko w postaci koni mechanicznych. Dlatego chętnie wybierają zegarki, które oprócz funkcji podstawowej, jaką jest wskazywanie czasu, kryją w sobie jeszcze to coś. A to coś mają na przykład zegarki z chronografem.

Niektórym chronografy kojarzą się ze sportowym stylem życia, innym z prawdziwą sztuką zegarmistrzowską. Tak czy owak, chronograf to jedna z ulubionych funkcji dodatkowych w zegarkach męskich. To klasyk wśród zegarków mechanicznych i jako taki prawdopodobnie nigdy się nie zestarzeje.
Pomimo tego, że od wielu lat cieszy się niezwykłą popularnością, często mylony jest z podobnie brzmiącym chronometrem. Dlatego nie zaszkodzi jeszcze raz wyjaśnić, czym właściwie jest chronograf. Najprościej mówiąc, model z chronografem to zegarek, który oprócz wskazań czasu, ma dodatkową wskazówkę sekundową, pozwalającą mierzyć krótkie odcinki czasowe. Czyli chronograf to nic innego jak zegarek z funkcją stopera. Znakiem rozpoznawczym współczesnych chronografów są przyciski znajdujące się z boku koperty i małe, dodatkowe tarcze na tarczy głównej. Kiedy poruszająca się po tarczy głównej wskazówka sekundowa wykona obrót o 360 stopni, wskazówka minutowa automatycznie zmienia swoje położenie o jedną pozycję. Adekwatnie do tego, po upływie 60 minut, swoją pozycję zmienia także wskazówka godzinowa. W ten sposób za pomocą chronografu można mierzyć odcinki czasowe nawet do 12 godzin. Uruchomienie przycisku odpowiedzialnego za powrót do pozycji zero powoduje, że wszystkie wskazówki ponownie znajdą się w pozycji wyjściowej.
Sprawa wydaje się bardzo prosta, jednak taka nie jest. Skonstruowanie mechanicznego chronografu należy bowiem do największych wyzwań mistrzów zegarmistrzostwa. To żmudny i kosztowny proces, dlatego niewiele firm, nawet manufaktur, może pochwalić się własnym mechanizmem chronografu.

Niepiśmienny chronograf

Stosowana powszechnie nazwa chronograf nie oddaje istoty działania współczesnego zegarka ze stoperem. Pochodzi bowiem od połączenia greckich słów „chronos” (czas) i „grapho”, (piszę) i w wolnym tłumaczeniu oznacza „urządzenie zapisujące czas”. Jednak ta nazwa nijak się ma do modeli, które obecnie noszone są na ręku. Jako urządzenie zapisujące upływający czas, chronograf swoim wyglądem musiałby przypominać sejsmograf, który rejestruje drgania i zapisuje je na taśmie, lub przynajmniej w pamięci komputera. A jak wiadomo, zegarki z chronografem niczego nie zapisują, a rolę rejestratora pełnią w nich wskazówki i tarcze dodatkowe.
Skąd więc ta archaiczna nazwa? Aby to wyjaśnić, należy cofnąć się do 1821 roku. Wtedy francuski zegarmistrz, Nicolas Mathieu Rieussec, skonstruował specjalny zegar, który wykorzystywany był do pomiaru czasu podczas wyścigów konnych na Champ de Mars w Paryżu. Urządzenie to rejestrowało odcinki czasowe trwające od jednej piątej minuty do dziesięciu minut. Rieussec nazwał je chronografem sekundowym, co idealnie oddawało istotę działania tego przyrządu. Chronograf Rieussec’a miał dwie wskazówki, a na końcówce jednej z nich umieszczony był specjalny zbiorniczek z tuszem. W momencie uruchomienia i zatrzymania chronografu, na obrotowej tarczy pojawiała się kreska lub kleks zrobiony tuszem. Odległość między jednym, a drugim kleksem odzwierciedlała czas, jaki upłynął od chwili uruchomienia do momentu zatrzymania urządzenia. Wadą chronografu skonstruowanego przez Rieussec’a był brak możliwości mechanicznego cofnięcia wskazań. Dlatego każdy, kolejny pomiar mógł odbyć się dopiero po dokładnym oczyszczeniu tarczy.
Zgłoszenie patentu przez Rieussec’a zmotywowało do działania także innych konstruktorów. Był wśród nich na przykład londyński zegarmistrz Frederick Louis Fatton, który w 1822 roku skonstruował zegarek kieszonkowy z chronografem. W tym samym czasie Austriak Joseph Thaddäus Winnerl pracował nad rozwiązaniem, które dzisiaj znane jest jako chronograf z doskakującą wskazówką sekundową.
Jednak prawdziwa historia chronografu zaczęła się w 1844 roku, kiedy Adolphe Nicole, zegarmistrz ze słynnej, szwajcarskiej Doliny de Joux opatentował tzw. krzywkę sercową, umożliwiającą powrót wskazówek chronografu do pozycji zero. To rozwiązanie okazało się przełomem i było początkiem wielkiej kariery chronografu.

Chronograf na rękę

Zegarki z chronografem, jakie znamy obecnie pojawiły się dopiero w latach 30. XX wieku. Miały dwa przyciski, z których jeden służył do uruchomienia i zatrzymania stopera, natomiast drugi wprawiał w ruch wskazówkę sekundową stopera, która po naciśnięciu przycisku powracała do pozycji wyjściowej. Modele z chronografem pojawiły się głównie na zamówienie dynamicznie rozwijającego się lotnictwa, które potrzebowało odpornych na przeciążenia i bardzo dokładnych zegarów. Zapotrzebowanie na takie zegarki zdecydowanie wzrosło w czasie II wojny światowej. Armie wielu krajów, a zwłaszcza lotnictwo wojskowe i artyleria, składały dużo zamówień na czasomierze z chronografem, ponieważ zegarki te uchodziły za bardzo przydatne urządzenia pomocnicze dla wojska.
I tak zaczęła się niezwykła historia chronografu, w wielu przypadkach historia rozwoju nowoczesnych technologii. Było w niej wiele przełomowych momentów, dramatów, wzlotów i upadków.
Niektóre mechanizmy chronografów pojawiały się, a następnie znikały wraz ze zmieniającą się modą. Jednak bestsellerem i jednym z najbardziej znanych pozostaje pochodzący z 1973 roku, automatyczny mechanizm Valjoux 7750, który można znaleźć obecnie w większości zegarków dostępnych na rynku.
Jego historia nie zawsze układała się pomyślnie. Kiedy na początku lat 70. gotowy był do produkcji, okazało się, że właściwie nie jest już potrzebny. W międzyczasie światowe rynki opanowane zostały przez zegarki kwarcowe, które oferowały większą ilość funkcji dodatkowych, były bardziej dokładne i przede wszystkim dużo tańsze od modeli mechanicznych.
Zegarki mechaniczne, a tym bardziej te z chronografem, potraktowano jako relikt, który powinien znaleźć się raczej w muzeum, a nie w sklepowej witrynie.
Już dwa lata po zaprezentowaniu Valjoux 7750, właściciele firmy zdecydowali się na zatrzymanie produkcji i zniszczenie wszystkich narzędzi i maszyn, potrzebnych do jego wytworzenia. Gdyby nie Edmund Capt, który był konstruktorem tego mechanizmu, o Valjoux 7750 prawdopodobnie nikt by dzisiaj nie usłyszał. W tajemnicy przed przełożonymi E. Capt ukrył całą dokumentację wraz z narzędziami, i postanowił poczekać na lepsze czasy.
Swój triumfalny powrót Valjoux 7750 ogłosił w 1983 roku, wraz z wielkim odrodzeniem się zegarków mechanicznych.
Od tamtej pory mechanizm ten pojawił się w tak wielu zegarkach, że nie sposób wymienić tutaj wszystkich jego wersji i marek, które go sobie upodobały. W zmodyfikowanej formie Valjoux 7750 można dzisiaj znaleźć w zegarkach producentów pochodzących z różnych poziomów cenowych, zaczynając na takich markach, jak: Eberhard przez Porsche Design, IWC, Franck Muller, Panerai, Hublot, aż po Chopard. Fenomen Valjoux 7750 polega na tym, że jest to klasyczny mechanizm chronografu, który pracuje zarówno w zegarkach za 1000 euro, jak i w modelach, których cena przekracza magiczną granicę 100 000 euro.

Z własnej manufaktury

le_chronographe_steel_packshot.jpgDlatego przełomowym wydarzeniem w całej branży było stworzenie pierwszego, własnego mechanizmu chronografu przez firmę Maurice Lacroix, która dzięki tej konstrukcji znalazła się w elitarnym gronie szwajcarskich manufaktur. Debiut rzeczywiście ambitny, ponieważ marka zaprezentowała ekskluzywny, kompleksowy chronograf z kołem kolumnowym. W nowym kalibrze, w ciekawy sposób połączone zostały tradycyjnie stosowane elementy chronografu, czyli: koło kolumnowe i zaprojektowana przez konstruktorów Maurice Lacroix regulacja precyzyjna w kształcie łabędziej szyi, z super nowoczesnym mechanizmem dla uruchomienia i zerowania chronografu. Ten ciekawy od strony technicznej mechanizm składa się z 230 elementów i, co ważne, jest składany ręcznie i indywidualnie zdobiony w atelier firmy. Jego specjalna konstrukcja sprawia, że z niezwykłą dokładnością można uregulować ruch dźwigni blokującej koło sekundowe i dźwigni odpowiadającej za powrót do pozycji zero. Konstruktorzy zdecydowali się tu na zupełnie inne rozwiązanie niż to stosowane dotychczas w tradycyjnych chronografach z kołem kolumnowym. A jego niezwykłość potwierdzona została patentem zgłoszonym przez manufakturę Maurice Lacroix.

mechanizm_ml_106.jpgW tradycyjnych chronografach momentem krytycznym jest zazwyczaj chwila uruchomienia lub powrotu do pozycji zero, ponieważ zanim dźwignia uderzy w krzywki zwane sercówkami upływają ułamki sekund. Taka minimalna nawet różnica prowadzi ostatecznie do niedokładnych pomiarów. Dlatego rozwiązanie zastosowane przez konstruktorów Maurice Lacroix jest niezwykle ważne, ogranicza bowiem do minimum ryzyko utraty tych cennych ułamków sekund.                                                

Jednak żadna z manufaktur nigdy nie prezentuje samego mechanizmu, ponieważ stworzenie nowego kalibru to nie jest sztuka dla sztuki. Maurice Lacroix zadbał więc o odpowiednią oprawę i umieścił swoje dzieło w modelu, którego nazwa wskazuje na to, co najważniejsze, czyli napęd. Model Le Chronographe wyróżnia się sporą kopertą, której rozmiar wynika z pokaźnej średnicy mechanizmu mierzącego 36,6 mm. W porównaniu z nim, wspomniany już, słynny mechanizm chronografu Valjoux 7750 (o średnicy 30 mm), to maleństwo.

ml_le_chronographe_60_min.jpgDuże jest piękne, a jedną z zalet Le Chronographe są duże tarcze dodatkowe, umożliwiające umieszczenie 60-minutowej, a nie zazwyczaj stosowanej 30-minutowej podziałki dla licznika minut chronografu.

Kolejny krok milowy

Czasem tu i ówdzie usłyszeć można sceptyczne głosy, na przykład: czy obecnie możliwe jest stworzenie nowatorskiego rozwiązania w zegarkach mechanicznych, które jednocześnie byłoby pożyteczne? Do czego właściwie potrzebny jest tourbillon albo zegarki o wodoszczelności do 1000 metrów? Przecież nikt nie nosi już zegarków w kieszeni, ani nie nurkuje na tak dużą głębokość.
Prawdopodobnie żaden prawdziwy miłośnik zegarków nie zadałby tego rodzaju pytań, ponieważ taki tok myślenia charakterystyczny jest raczej dla specyficznej grupy, czyli wielbicieli elektroniki i zegarków kwarcowych. Miłośnicy zegarków mechanicznych wiedzą, że tutaj nie chodzi o popisy konstruktorów, tylko o prawdziwe dzieła sztuki.
Dzieła, które na powierzchni zaledwie kilku centymetrów sześciennych kryją tajemnice i doświadczenie wybitnych zegarmistrzów.
Takim niezwykłym dziełem i jednocześnie milowym kamieniem w historii manufaktury Maurice Lacroix był model, również z chronografem, zaprezentowany w 2008 roku.
Jego pojawienie się wywołało spore zamieszanie i sprowokowało wiele pytań dotyczących granic możliwości współczesnego zegarmistrzostwa. Czy takie granice w ogóle istnieją?
Patrząc na Memoire 1 można stwierdzić, że nie. Ta supernowoczesna maszyna, mimo swojego kosmicznego wręcz wyglądu, kryje w sobie także tajemnice tradycyjnego zegarmistrzostwa. Jak zatem stworzyć dzieło, które będzie nowoczesne i tradycyjne jednocześnie? Za genialnym rozwiązaniem kryje się zazwyczaj wielkie zaangażowanie i determinacja pasjonatów marzących o stworzeniu czegoś niemożliwego. Ich dążenie do przekraczania granic porównać można ze zmaganiami słynnego doktora Frankensteina. Tylko materia jest inna.

memoire_white.jpgModel Memoire 1 jest niekonwencjonalny pod każdym względem. Sensację wzbudza przede wszystkim jego przełomowa konstrukcja, która mimo swojego młodzieńczego wieku już przeszła do historii współczesnego zegarmistrzostwa. Memoire 1 ma tylko dwie wskazówki i jako pierwszy, i do tej pory jedyny, dostępny mechaniczny chronograf może pochwalić się wbudowaną funkcją „pamięci”. Aby skonstruować takie rozwiązanie, najprościej byłoby sięgnąć po zdobycze współczesnej elektroniki, ale cóż w tym nowatorskiego. Prawdziwym wyzwaniem dla konstruktorów jest bowiem przekraczanie granic ludzkich możliwości i granic wytrzymałości materii. Dlatego w czasach, w których królują produkty jednorazowego użytku, zegarmistrze i konstruktorzy pracujący w Atelier de Maurice Lacroix postanowili stworzyć coś, co jest dowodem nieograniczonych możliwości ludzkiego umysłu.
Supernowoczesny wygląd modelu Memoire 1 tylko z pozoru przypomina współczesne maszyny liczące, które wewnątrz napędzane są skomplikowaną elektroniką. Jego napęd opiera się bowiem wyłącznie na rozwiązaniach mechanicznych, co oznacza, że zegarmistrze i konstruktorzy dokonali tu nie lada wyczynu.  
Prace rozwojowe nad tym niezwykłym czasomierzem trwały tylko trzy lata, czyli ich tempo było ekspresowe. Najprostszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie liftingu istniejącego już mechanizmu, co nie jest rzadkością nawet wśród znamienitych manufaktur. Pracownicy Atelier de Maurice Lacroix zdecydowali się jednak podjąć dużo większe wyzwanie.
Ich nadrzędnym celem było stworzenie chronografu, który charakteryzowałby się optymalną czytelnością wskazań. Jego wskazania miały zajmować na tarczy najważniejsze miejsce, dlatego ich czytelność nie mogła być zakłócana przez inne, dodatkowe informacje. Jednak na etapie planowania trudno było przewidzieć, jakie rozwiązania techniczne należałoby zastosować w tym awangardowym chronografie. Koncepcja zakładała właściwie każdą możliwość. Po wielu dyskusjach konstruktorzy zdecydowali się na jedno rozwiązanie: stworzenie zegarka, który miałby tylko dwie wskazówki: minutową i sekundową, a także dodatkową tarczę dla wskazań godzin. Dla laików brzmi to dosyć banalnie, jednak proste z pozoru konstrukcje kryją w sobie najczęściej niezwykle skomplikowane rozwiązania.
Poza tym pracownikom Atelier de Maurice Lacroix zależało także na tym, aby nawet najwięksi krytycy nie mogli znaleźć podobnego rozwiązania w archiwach którejś z firm zegarmistrzowskich. I trzeba przyznać, udało się. Takiej konstrukcji, jaką ma Memoire 1 nie znajdziemy u żadnego, innego producenta.

Zredukowanie wskazań tylko do dwóch wskazówek: minutowej i godzinowej, oraz brak tarcz dodatkowych wymusiły na konstruktorach stworzenie mechanizmu, który pracuje w dwóch trybach i w razie potrzeby właściciel może przestawić go na tryb pomiaru czasu („time”) lub tryb stopera („chrono”).

memoire_604_czesci.jpgEkskluzywny chronograf Memoire 1 napędzany jest jednym z najbardziej skomplikowanych mechanizmów, składającym się  604 części, w tym z 9 krzywek sercowych, które manufaktura Maurice Lacroix zgłosiła do opatentowania.
Niezwykłość tego napędu polega na tym, że ma on, wspomnianą już, wbudowaną funkcję pamięci. Tym samym jest to pierwszy mechanizm chronografu, który dzięki mechanicznym, a nie elektronicznym rozwiązaniom „zapamiętuje” poszczególne wskazania.
Kiedy właściciel zegarka uruchomi przycisk zintegrowany z koronką, w oknie na godzinie 3. zamiast „time” pojawia się nazwa „chrono”. Jednocześnie wskazówki, oraz wskazanie godziny natychmiast zmieniają swoje pozycje. Wcześniej pokazywały aktualny czas, natomiast teraz przygotowane są do uruchomienia funkcji stopera. Kiedy ponownie naciśniemy przycisk, wszystkie wskazania powrócą do wskazań aktualnego czasu.

memoire1_tarcza.jpgWłaściciel zegarka może uruchamiać na zmianę funkcje „time” i „chrono”, nie przerywając pomiaru czasu i nie tracąc żadnych informacji, nawet jeśli chronograf jest uruchomiony.
Funkcja pamięci w mechanizmie ML 128, czyli kolejnym kalibrze pochodzącym z manufaktury Maurice Lacroix, to wyjątkowe połączenie wskazań czasu i chronografu. Ta rewolucyjna komplikacja zaliczana jest do kategorii „Grand Complication” (tzw. wielka komplikacja), czyli najbardziej skomplikowanych funkcji dodatkowych, których tworzeniem zajmuje się tylko kilka najznamienitszych manufaktur zegarmistrzowskich.
Najbardziej wyrafinowanymi dodatkami kalibru ML 128 są trzy specjalne konstrukcje „zapamiętujące” wskazania godzin, minut i sekund. Te rozwiązania zostały zgłoszone jako patent, dlatego wszelkie szczegóły konstrukcyjne nadal pozostają tajemnicą. Każda z „pamięci” ma trzy krzywki sercowe, znane z konwencjonalnych chronografów. Jedna z nich służy ustawieniu chronografu w pozycji zero. Dwie pozostałe przekazują mechanizmowi, a tym samym wskazówkom dokładną informację, gdzie mają przeskoczyć po uruchomieniu przycisku odpowiedzialnego za zmianę trybu „time” na „chrono”, lub odwrotnie.
Jeżeli chodzi o rozwiązania zastosowane w tym mechanizmie, to należy przyznać, że jego konstrukcja jest o wiele bardziej skomplikowana niż podany opis. Jednak ze względu na procedurę patentową manufaktura Maurice Lacroix jeszcze nie wszystko chce ujawniać.
Ten rok będzie przełomowy dla wielu miłośników zegarków, ponieważ na rynku mają pojawić się pierwsze egzemplarze modelu Memoire 1. Atmosfera podgrzewana jest już od momentu ukazania się pierwszych publikacji na jego temat. Pewne detale wciąż jednak pozostają tajemnicą, co tylko zwiększa zainteresowanie tym niezwykłym czasomierzem. Jedno jest pewne, taki zegarek, jak Memoire 1 prawdopodobnie jeszcze długo nie powstanie, a ściśle limitowana produkcja (20 egzemplarzy na cały świat) z pewnością ucieszy kolekcjonerów, dla których liczy się nie tylko przyjemność posiadania unikatu, ale także doskonała inwestycja.

tekst: Magdalena Piekarska, zdjęcia: manufaktura Maurice Lacroix




Ile kosztował zegarek, który ostatnio kupiłeś (aś)?
poniżej 2000 PLN
2000 PLN - 10000 PLN
powyżej 10000 PLN